|
BLOG
10 grudnia 2011, 20:55
W Rosji bez zmian?
"W Rosji bez zmian" można byłoby, parafrazując Ericha Remarque’a, powiedzieć o wynikach wyborów parlamentarnych w Rosji. Wygrała partia władzy Władimira Putina "Jedna Rosja", a w parlamencie zachowają fotele te same ugrupowania: komuniści Giennadija Ziuganowa, mieniący się liberalnymi demokratami szowiniści skupieni wokół Władimira Żyrinowskiego oraz kreowana za życzliwym wsparciem Kremla na opozycyjną lewicowa "Sprawiedliwa Rosja". To jednak tylko pozorny spokój, gdyż należy odnotować istotne zjawiska, być może rzutujące na polityczną przyszłość naszego wschodniego sąsiada.
Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że wykształcony za czasów prezydentury Władimira Putina system partyjny ma się dobrze: „Jedna Rosja” wybory wygrywa, uzyskując ponad 50% poparcia, a 3 pozostałe partie parlamentarne również wchodzą do Dumy, grając przypisane im role. Jakikolwiek inny rezultat głosowania byłby wielkim zaskoczeniem – Kreml od dłuższego czasu przygotowywał się do akcji wyborczej: wokół „Jednej Rosji” powstał Wszechrosyjski Front Ludowy (http://narodfront.ru/), do którego gremialnie wstępowali znani aktorzy, sportowcy i (często nieświadomie) całe kolektywy pracownicze, do głosowania zachęcano m.in. rodziców na szkolnych wywiadówkach (sic!), a o frekwencję wśród studentów dbali starostowie grup. Kreml jak zawsze zastosował zasadę kija i marchewki. Będąc jesienią w syberyjskim Tomsku miałem okazję obserwować, jak obiecywano, że w przypadku osiągnięcia oczekiwanego rezultatu osiedlowe przedszkole zostanie wyremontowane, kierowcom przyrzekano budowę od dawna oczekiwanej obwodnicy. Za aktywny udział w głosowaniu studenci mogli liczyć na stypendia i letnie wyjazdy. Jednocześnie straszono, że jeśli rezultat okaże się inny niż zakładany, Moskwa nie sypnie rublami i o żadnych remontach i poprawie warunków życia w mieście mowy nie będzie. Co ciekawe, merytorycznie tegoroczna kampania wyborcza wypadła bardzo blado, hasło „Jednej Rosji” w Tomsku brzmiało „Uśmiechnij się przechodniowi” (http://vybory-24.ru/flow/2011/08/3), komuniści pytali retorycznie „Jak się żyje w kapitalizmie?”, a Żyrinowski do głosowania na swoją partię zachęcał billboardami bez haseł, choć bardzo wymownie: z zaciśniętymi zębami i grożącą przechodniom pięścią. Wskazuje to, że problemy społeczne, a tych w Rosji nie brakuje, zostały ominięte szerokim łukiem. Mimo starań, „Jedna Rosja” uzyskała mniej głosów niż w poprzednich wyborach. Społeczeństwo coraz głośniej wyraża niezadowolenie z „tandemokracji”, jak nazywane są rządy Putina i Miedwiediewa. Ogłoszona w ubiegłym miesiącu decyzja o zamianie stanowiskami obu polityków wielu oburzyła – wybory prezydenckie odbędą się dopiero w marcu 2012 roku, a ich rezultat jest już znany, kluczowe decyzje personalne podjęte. Negatywny stosunek do rządzących może również wzmagać drożyzna i pogłębiający się kryzys gospodarczy. Podejmowane w celu jego łagodzenia kroki często przynoszą zgoła odmienne skutki. Przykładem niech posłuży decyzja o zakazie importu używanych samochodów z kierownicą z prawej strony z Japonii. Podjęta była w celu ochrony rodzimego przemysłu motoryzacyjnego, ale doprowadziła do sytuacji, w której żyjący z importu i sprzedaży japońskich pojazdów mieszkańcy Dalekiego Wschodu (zwłaszcza Władywostoku) stracili źródło utrzymania. Doszło do licznych akcji protestu, a nawet palenia kukieł rządzących. W tym miejscu dochodzimy do drugiego ważnego wniosku, dotyczącego wyborów: społeczeństwo rosyjskie przestaje się bać i odważa się wyjść na ulice, by protestować przeciwko fałszerstwom wyników oraz istniejącemu systemowi politycznemu w ogóle. W ostatnich dniach przez Rosję przetacza się fala demonstracji. W Moskwie protestowało zdecydowanie ponad 15 tysięcy osób (organizatorzy akcji mówią o 100 tysiącach, policja o 15 tysiącach), podobnie było w innych miastach Rosji. W Tomsku przy 20 stopniowym mrozie w centrum miasta zebrało się ponad 2 tysiące osób. Protestuje głównie młodzież pod hasłami „My nie bydło – my naród”, „’Jedna Rosja’ do śmietnika”. Mityngi zwoływane są spontanicznie za pośrednictwem portali społecznościowych, a policja nie stosuje przemocy. Najistotniejsze wydaje się to, że rosyjska młodzież przestaje być bierna w kwestiach polityki. Urodzeni w okresie pierestrojki i później młodzi ludzie nie chcą przymykać oczu na praktyki, które dla starszego pokolenia są czymś normalnym. Być może mamy do czynienia z nową falą, która przyniesie Rosji zmiany, być może pojawia się nadzieja na to, iż w Rosji w perspektywie kilku lub kilkunastu lat wykształci się społeczeństwo obywatelskie. Rafał Czachor Dolnośląski Ośrodek Studiów Strategicznych KOMENTARZE
1. 13 grudnia 2011, 19:00 "obiecywano, że w przypadku osiągnięcia oczekiwanego rezultatu osiedlowe przedszkole zostanie wyremontowane, kierowcom przyrzekano budowę od dawna oczekiwanej obwodnicy. Za aktywny udział w głosowaniu studenci mogli liczyć na stypendia i letnie wyjazdy. Jednocześnie straszono, że jeśli rezultat okaże się inny niż zakładany, Moskwa nie sypnie rublami i o żadnych remontach i poprawie warunków życia w mieście mowy nie będzie. Co ciekawe, merytorycznie tegoroczna kampania wyborcza wypadła bardzo blado" Czytając o Pańskich obserwacjach przez chwilę miałem wrażenie, że pisze Pan o ostatnich wyborach w Polsce. Z tą różnicą, że u nas panuje tekst: "Drodzy wyborcy lepiej jest głosować na nas, bo my potrafimy i już tyle zrobiliśmy, a jak wygra konkurencja to zniszczy to co my zrobiliśmy i nie zrobi nic nowego. A tak w ogóle to wybudujemy Wam obwodnicę, więcej przedszkoli, nowe drogi, damy więcej przywilejów i bla, bla, bla...." " W tym miejscu dochodzimy do drugiego ważnego wniosku, dotyczącego wyborów: społeczeństwo rosyjskie przestaje się bać i odważa się wyjść na ulice, by protestować przeciwko fałszerstwom wyników oraz istniejącemu systemowi politycznemu w ogóle." U nas też są fałszerstwa co pokazały niedawne wydarzenia w Wałbrzychu oraz badania zaprezentowane przez prof. Śleszyńskiego. Są również demonstracje przeciwko obecnej władzy i zasadom jakie panują w systemie jej sprawowania jakie się u nas wykształciły, więc właściwie skąd to zainteresowanie kwestią wyborów w Rosji. Przecież mamy system może nie identyczny ale zmierzający w tę stronę. Czemu, więc miałoby służyć to rozdmuchiwanie kwestii wyników wyborów w Rosji? DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
Dolnośląski Ośrodek Studiów Strategicznych: think-tank istniejący od 2004 r. Więcej informacji na: www.doss.wroclaw.pl
ARCHIWUM BLOGA
POLECAM
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |